Pierwsze podejście zrobienia pętli przez Wysokie Tatry na Słowacji legło w gruzach. Pogoda zapowiadała się idealnie, zastał nas deszcz, który przemoczył i przemroził nas okrutnie. Wyciągając wnioski z ubiegłorocznego planu, miejsce w kufrze na stałe zajmują dwa komplety strojów przeciwdeszczowych, pogoda sprawdzona kilka razy- to musi się udać. Jedziemy !
W czwartkowy poranek startujemy o godzinie 5, jest trochę chłodno ale za to niebo niebieskie, ani jednej chmurki. Dojazd do granicy nie zajmuje nam dużo czasu, drogi zupełnie puste kilka fotek na dzień dobry.
Granice przekraczamy w Nidzicy, jak zawsze wybieramy najmniej ruchliwe drogi, co czasem odpłaca sie pięknymi widokami i małą ilością samochodów.
W miarę upływu czasu ruch na drodze stawał się coraz większy, warto wstawać rano ;)
Tego dnia udało nam się zrobić 450 km, mnóstwo ciekawych widoków z bolącymi tyłkami wracamy do domu. A na obiadek już na miejscu placek :)
Kilka mniejszych wycieczek, na które nie otwieram osobnego wpisu. Motorek nie stygnie kilometrów dobijamy w miarę możliwości i pogody, ale żeby nie było czasem wędrujemy tez innymi środkami transportu jak samochód i napęd własny - nogi :)
W tym roku na majówkę pomysłów było kilka padło na kierunek północny wschód. Zadecydowała głownie pogoda i zatłoczenie. Wyjazd w sobotę o godzinie 9 ze względu na dość niską temperaturę, która była dość odczuwalną podczas jazdy nowa ekspresówką. Tego dnia udało nam się dojechać na Podlasie, gdzie śladami rolników odwiedziliśmy kilka wiosek takich jak - Pokaniewo, Haćki, Plutycze, Borowskie Cibory, Laszki. Niektóre odcinki dróg pomiędzy miejscowościami były szutrowe lub gruntowe co dodawało smaczku a czasem przysparzało problemu. Varadero zdecydowanie nie nadaje sie do pokonywania piaszczystych nawierzchni.
Zwiedzając miejscowości w których mieszkają tytułowi rolnicy udało nam sie spotkać kilkoro z nich. Wieczorem docieramy do Białegostoku i tam nocujemy. Następny dzień to kierunek Biebrzański Park Narodowy i Mazury. Do parku wjeżdżamy dość wcześnie co przekłada się na mały ruch widoki jak i sama droga bardzo ładne.
Po Biebrzańskim parku narodowym nawigacje ustawiam na Giżycko, pomijając ruchliwe drogi. Pogoda nieco się popsuła, na niebie straszyły nas ciemne chmury, ale na szczęście tylko z nich pokropiło. W Giżycku idziemy na molo, duży tłok zniechęca nas do zostania tam na dłużej jedziemy w stronę Mikołajek a dalej kierujmy się cały czas na południe.
3 dzień i ostatni to powrót w stronę domu, cały czas staramy się wybierać taką drogę aby omijać ruchliwe i ekspresowe odcinki. Kierujemy się do Kazimierza Dolnego, po drodze mijamy dużo sadów, droga mija dość szybko. To zdecydowanie najcieplejszy dzień naszej wycieczki.
Krótki spacer po zatłoczonym rynku i jedziemy w stronę Sandomierza, gdzie docieramy po niedługiej drodze bocznymi drogami.
Rynek w Sandomierzu to nasz ostatni punkt majówki, teraz 3h do domu, po przyjeździe licznik wskazuje 1520 km więc jak na 3 dni wynik konkretny. Długie łikendy są fajne bo są długie ale mają jeden zdecydowany minus -zbyt dużo ludzi, jedynie Podlasie okazało sie łaskawe :) Pozdrawiamy!
Blog zawiera krótkie informacje, fotorelacje, relacje video o tym jak można ciekawie spędzić wolny czas. Na naszym blogu znajdziesz: wycieczki rowerowe, wycieczki piesze, offroad, geocaching. Podróżujemy głownie po szlakach Beskidu Niskiego, czasem trafiają się dalsze wycieczki samochodowe. Zapraszamy wszystkich chętnych do wspólnej zabawy, oglądania i komentowania naszych materiałów. Pozdrawiam